środa, 10 stycznia 2018

Impreza w stylu Red Queen

Daj mi rękę, no i co, no i chodźmy po prostu rozjeb*ać to miasto.
Let's rock it, bro. We're gonna do our best.

Daj mi rękę - ze mną czuj się bezpiecznie.

Wprowadzę Cię w tłum.
Znam tylu ludzi w tym mieście.
Bardziej z twarzy niż z imion - zresztą co tutaj jest definicją człowieka?
Imię?

Krzyczą do mnie z daleka.
Słyszysz?

"Ej, Angela!
Postawię Ci szota!"

Dobra.
Wódka konserwuje.
Może nie zgnije mi trzustka przed czterdziestką.

Mała, Ty to masz spadek formy.

Zauważyłem,
że kręgosłup masz coraz krótszy, a buty coraz wyższe.
Jak z metra osiemdziesiąt mogłaś spaść do metra pięćdziesiąt?

Słuchaj, przyjacielu (fałszywy, bo fałszywy).

Ciągle mam wysokość łódzkiego wieżowca,
ludzie wierzą, że znaczę tyle co nasz piękny, łódzki Manhattan.

Daj mi rękę, proszę.
Ze mną nie zginiesz - tylko nie odcinaj szalika,
jakby mi się chciało zawisnąć po tej imprezie.

Ale mała,
zasługujesz na coś więcej.
Nie powinnaś...

Pierd*l się.

Ale mała,
to Cię niszczy - takie rzeczy przez faceta.

Pierd*l się.

Angela,
błagam Cię - wróć do domu.
Głupot nie rób.

Pierd*l się!
Wiem, że dzień, w którym Ty nie miałbyś racji,
byłby ostatnim dniem świata przed Armageddonem.

Ale.
Odpierd*l się ode mnie teraz.

Może ja lubię leżeć na podłodze,
może ja lubię przywalić głową o bar, kiedy upadam,
może ja lubię, kiedy oni patrzą, a nie mogą mnie dotknąć,

może niszcząc siebie,
pokrętnie jakoś tam buduję siebie.

Bo człowiek to jest łódzka kamienica,
widziałeś Ty Łódź oczami umęczonego artysty?
Wiesz co to znaczy kochać kogoś, tak jak się kocha to miasto?

To zawsze marna miłość,
patologiczna i ciężka - jak wobec zdemoralizowanego dziecka.

ANGELA!
DO CH*JA!
Wsiadasz w nocny autobus i wracasz do domu.
Błagam Cię, zachowujesz się żałośnie.
Będzie Ci jutro wstyd.

Bro, wstyd to uczucie,
dzięki któremu jeszcze istnieję.

Chodź.
Wychodzimy i skończ
z tym swoim gargantuicznym i przerysowanym
no, pierdoleni*em po prostu.

Dasz mi dwie dychy na taksę?

Dobrze.
Masz, wsiadaj.

Tylko napisz mi,
jak bezpiecznie dotrzesz do domu.

Oczywiście.

Napiszę.

Tylko nie mam Twojego numeru telefonu.